Wyzwania stojące przed branżą transportową w nadchodzącym roku, czyli czego właściciele firm transportowych boją się najbardziej

Niedobór pracowników

Mogłoby się wydawać, że tak prężna branża jak transport, na brak rąk do pracy narzekać nie będzie. Rzeczywistość jest jednak inna. W dobie niskiego bezrobocia coraz mniej osób garnie się do pracy w charakterze kierowcy. Niewątpliwe praca nie należy do lekkich i łatwych, aczkolwiek przez wielu zawodowych kierowców określana jest jako przyjemna. Tymczasem rokrocznie spora grupa pracowników osiąga wiek emerytalny. Na ich miejsce powinni przyjść młodzi – niestety, tak nie jest. Branża niemal od dekady boryka się z brakiem wykwalifikowanej kadry kierowców, stąd też w transporcie można liczyć na coraz lepsze zarobki i atrakcyjne bonusy np. w postaci elastycznego czasu pracy. Szacuje się, że w tej chwili tylko w polskich firmach brakuje około stu tysięcy kierowców. Jeszcze gorzej przedstawia się sytuacja w Niemczech. Właściciele tamtejszych firm zgłaszają zapotrzebowanie na sto pięćdziesiąt tysięcy pracowników. Można więc przypuszczać, że w niedługim czasie zarobki w branży transportowej znacząco pójdą w górę, a zawód kierowcy samochodów ciężarowych będzie postrzegany jako wyjątkowo atrakcyjny i nobilitujący.

Brexit

To nie prawda, że nas Brexit nie dotyczy i niech się o niego martwi Zjednoczone Królestwo. Okazuje się bowiem, że co czwarta wjeżdżająca na teren Wielkiej Brytanii ciężarówka pochodzi z Polski. Ogłoszenie Brexitu może oznaczać znaczne utrudnienia w świadczeniu usług na rynku angielskim. Jeśli, zgodnie z przewidywaniami, transport między Unią Europejską a Wielką Brytanią będzie regulowany przez Komisję Europejską, prawdopodobnie dojdzie do znacznego ograniczenia roli polskiego transportu na tym obszarze, co pociągnie za sobą znaczny spadek przychodów. Pesymistyczne prognozy mówią o stratach przychodów na poziomie miliarda euro.

Wzrost cen paliw

Szacuje się, że aż połowa kosztów ponoszona przez firmy transportowe to ceny paliw. Nic więc dziwnego, że każdy ruch na rynku paliwowym przyprawia właścicieli firm transportowych o szybsze bicie serca. Niestety w nadchodzącym czasie nie ma co liczyć na obniżki, będzie dokładnie odwrotnie. Ustawa o biokomponentach i biopaliwach ciepłych po nowelizacji wprowadza tzw. opłatę emisyjną, która spowoduje wzrost cen benzyny i ropy o około 10 groszy na litrze. W tym przypadku przyda się lokalizacja pojazdów za pomocą nadajników gps (tutaj więcej szczegółów) i możliwość monitorowania zachowań kierowców. To od ich stylu jazdy zależy największa oszczędność paliw. Niewątpliwie w nadchodzącym sezonie edukacja kierowców w zakresie ekonomicznej jazdy stanie się koniecznością.

Zakaz spędzania czasu wolnego w samochodzie

Niegdyś kabina ciężarówki była dla kierowcy jednocześnie miejscem pracy i domem. Nowe regulacje na rynkach europejskich zakazują takich praktyk. Firmy są zobowiązane do wynajmowania kierowcom miejsc w hotelach lub motelach na noclegi lub przerwy weekendowe. Jednocześnie kraje europejskie borykają się z deficytem miejsc parkingowych wzdłuż tras tranzytowych oraz niedostateczną liczbą miejsc noclegowych. W tej sytuacji wzrost cen zarówno jednych, jak i drugich jest tylko kwestią czasu. Pociągnie to za sobą wzrost kosztów prowadzenia działalności transportowej, z którą firmy będą musiały się zmierzyć już w najbliższym czasie. Najpewniej będzie się to wiązało z koniecznością optymalizacji tras i pracy kierowców.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.