Relacje Dyspozytor – Kierowca

Niewątpliwie są to relacje specyficzne. Nie ma dyspozytorów idealnych tak jak nie ma idealnych kierowców. Grunt, to potrafić się ze sobą dogadać, gdyż i jeden i drugi ma wyznaczone obowiązki i cele.

Krzywdzące byłoby stwierdzenie, że dyspozytor rozkazuje/nakazuje a kierowca po prostu kręci kółkiem.
Tylko prawidłowo przebiegająca współpraca między tą dwójką jest w stanie zagwarantować, iż zlecenie transportowe zostanie wykonane pomyślnie. Kierowca z choćby najlepszą nawigacją a brakiem kluczowych informacji dotyczących zlecenia, nie będzie w stanie dobrze go wypełnić. Od zawsze uważam, że komunikacja między dyspozytorem a kierowcą powinna przebiegać w atmosferze ogólnego zaufania. Możemy być względem siebie nerwowi, wybuchowi, możemy równie często mieć inne zdanie w kwestiach dotyczących zlecenia, ale jedno bez drugiego żyć nie może. Od zawsze wiadomo, że pracy i kierowcy i dyspozytora towarzyszy nieprzerwany stres, nerwy. Dyspozytor prowadzący 30-50 aut bardzo rzadko może poświęcić każdemu kierowcy tyle samo uwagi, każdemu w pożądanym przez kierowcę czasie. Jeśli dyspozytor taki prowadzi auta chociażby po Europie, wystarczy na 15-30 minut odejść od komputera (zakładam, że dyspozytor korzysta z najnowszych rozwiązań ułatwiających komunikację z kierowcą poprzez komputer pokładowy) i tym samym mieć zaległości na co najmniej godzinę, dziesiątki nieprzeczytanych wiadomości od kierowców, klientów (nie mówiąc o telefonach). Kierowcy niestety zdają się tego nie wiedzieć. Każdy chce być traktowany indywidualnie, chce otrzymać pomoc natychmiast. Często jednak dyspozytor nie jest w stanie temu sprostać.
Najczęstszy zarzut jaki pada pod adresem dyspozytorów to zbyt duża presja wywierana na kierowcę, poganianie, ponaglanie, nie zważanie na jakiekolwiek ich prośby, to, że często zapominają. Zarzuca się im również niekompetencję i brak praktycznej wiedzy. Kierowcy mają tutaj wiele racji, dyspozytor nie siedzi obok nich w kabinie, nie widzi drogi, nie zna panujących warunków. Bardzo rzadko dyspozytorzy mieli fizyczną okazję towarzyszyć kierowcom w trasie, poznać zasady działania portów, nawyki klientów. Poznać na własnej skórze „z czym to się je” (zauważam jednak postęp w postaci firm zachodnich, które fundują przyszłym dyspozytorom przynajmniej tydzień w trasie z kierowcą, co uważam za bardzo dobry element wdrażania kandydata). Dyspozytorzy muszą zrozumieć, że kontener czy naczepa same się nie załadują/rozładują. Kilometry są do przejechania i czasami nie można być na miejscu wcześniej. W mieście panują korki, zdarzają się wypadki. Kierowca musi czuć się komfortowo, by móc wykonywać swoją pracę dobrze, tak samo jak komfortowo czuje się dyspozytor siedzący z kubkiem kawy przed komputerem. Obraz dyspozytora nigdy nie będzie kompletny w oczach kierowcy. 
Zarzuty dyspozytorów? Brak informacji na bieżąco o utrudnieniach, korkach, o statusie załadunku/rozładunku. Spóźnienia z winy kierowcy. Niestosowanie się do instrukcji (kierowcy często nie czytają ich do końca bądź gubi ich rutyna). Zbyt długie odpoczynki nocne lub w ciągu dnia, które w efekcie prowadzą do spóźnień. Późne alarmowanie o problemach. Nadkładanie niepotrzebnych kilometrów. Przeginanie tacho (wyjątki, niestety gro kierowców czasami „zapomina się” i dochodzi do wykroczeń.)
Jak pies z kotem?




1 Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.