Opłata paliwowa – o co tyle hałasu?

Plan wdrożenia tzw. opłaty paliwowej wywołuje skrajne emocje w Sejmie. Nic dziwnego – wzrost cen benzyny, oleju napędowego i gazu oznacza podwyżki nie tylko w sektorze paliwowym. Nowa ustawa nie przejdzie bez echa i najprawdopodobniej odbije się czkawką również w innych branżach.

FUNDUSZ DRÓG SAMORZĄDOWYCH

Projekt ustawy zakłada, że powstanie Fundusz Dróg Samorządowych, który będzie zasilany dzięki opłacie drogowej. Opłata ma finansować po połowie: Krajowy Fundusz Drogowy oraz nowo powstały Fundusz Dróg Samorządowych.

Wydawać by się mogło, że dodatkowe 25 gr za litr benzyny, bądź oleju napędowego nie jest wygórowaną kwotą, jednak biorąc pod uwagę efekt skali, mamy do czynienia z konkretnymi pieniędzmi, które mogą „ewakuować się” z portfeli podatników. Całą sprawę w jeszcze gorszym świetle stawia fakt, że opłata będzie rosła zgodnie ze wskaźnikiem inflacji. Koncerny paliwowe kontrolowane przez państwo twierdzą, że ceny benzyny nie muszą wzrosnąć, jednak historia nie raz już udowadniała, że wiele deklaracji zostaje spalonych na panewce.

STRUKTURA CENY PALIWA

Dla budżetu państwa wprowadzenie nowej opłaty oznacza dodatkowy zastrzyk gotówki, który oscylować będzie pomiędzy 4, a 5 mld zł rocznie. Nie można jednak zapominać o już istniejących dodatkowych opłatach, które kształtują strukturę ceny paliwa. Mowa tu o akcyzie, podatku VAT oraz opłacie drogowej, do których dochodzi marża koncernów paliwowych, a jeśli w życie wejdzie projekt nowej ustawy – doliczyć trzeba będzie również opłatę na fundusz dróg samorządowych. Rozkład na czynniki pierwsze pokazuje, że cena detaliczna benzyny stanowi niecałe 50% ceny, jaką ostatecznie widzimy na dystrybutorach.

STATYSTYCZNE SPALANIE PALIWA

Jak pokazuje raport „Polak w drodze – wydatki kierowców” stworzony przez Santander Consumer Bank, znaczna część Polaków przejeżdża samochodem nie więcej niż 20 tysięcy kilometrów rocznie. Tego progu nie przekracza 71% kierowców. Zakładamy zatem, że typowa polska rodzina pokona połowę dystansu w ciągu roku (10 tysięcy kilometrów), co daje nieco mniej niż 30 kilometrów dziennie.

Przy średnim spalaniu 6 litrów ropy na 100 km w ciągu roku potrzeba 600 litrów diesla. Dla ułatwienia przyjmiemy, że przez cały rok ceny wynoszą dokładnie tyle, ile w pierwszych tygodniach lipca 2017 (4,22 zł).

Za 600 litrów ropy trzeba  zapłacić ok. 2532 zł w ciągu roku (211 zł w ciągu miesiąca). Ewentualne podwyżki spowodują, że za ten sam litraż trzeba będzie zapłacić 150 zł więcej w ciągu roku, co miesięcznie „dorzuca” do i tak w wielu przypadkach bardzo napiętego miesięcznego budżetu, dodatkowy wydatek w wysokości 12,5 zł.

Co z proponowanego projektu wyniknie – na pewno zobaczymy w niedalekiej przyszłości, jednak biorąc pod uwagę ilość nowych opłat drogowych, dość prawdopodobna wydaje się wizja nieco lżejszego portfela.

 

Na podstawie: rynekinfrastruktury.pl, newsweek.pl, o2.pl




Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.